NASI PRZODKOWIE KOCHALI KOBIETY - WYWIAD

Maksymilian Ławrynowicz to ceniony polski fotograf, który znany jest przede wszystkim z wizerunków kobiet. Jego autorski cykl „Projekt Kobiety” doczekał się już pięciu część tematycznych, z czego ostatnia pt. „Biesy Polskie”, inspirowana mitologią starożytnych Słowian ma premierę 6 marca w warszawskiej Hali Koszyki - wywiad dla portalu Planeta Kobiet.


Postanowiłam zapytać się co takiego skłoniło go, do pochylenia się nad starożytnymi podaniami naszych pogańskich przodków, i co inspiruje go w nas – kobietach, że fotograf każdego roku wraca z kolejną częścią swojego Projektu. Projektu Kobiety…


Ewa Żmuda: Dlaczego mitologia słowiańska a nie np. grecka?

Maksymilian Ławrynowicz: Dziękuję, że to pytanie padło, i to na samym początku (śmiech). Myślę, że odpowiedź na to pytanie można skwitować popularnym „Cudze chwalicie, swego nie znacie”. E.Ż.: Rozwiń proszę. M. Ł.: Mitologii greckiej uczymy się w szkołach. Wiele elementów legend japońskich czy chińskich jest obecnych w kulturze popularnej. To samo tyczy się baśni i mitologii nordyckiej, egipskiej i innych. Z wypiekami na twarzy oglądamy super produkcje o Odnynie, Lokim czy Thorze. Pojawiają się Amazonki, egipscy bogowie, ożywające mumie, indiańskie duchy przodków, Olimp i inni „złodzieje piorunów”. Śledzimy losy Xeny, Herkulesa czy Harrego Pottera, który zmaga się z magicznymi stworzeniami, które mają swoje przełożenia w bestiariuszu starych wierzeń anglosaskich. Ja się pytam – gdzie w tym wszystkim jest mroczny, fascynujący i niesamowity świat naszych ludnych wierzeń? Naszych – polskich?


E.Ż.: Pytanie chyba nie na czasie, biorąc pod uwagę wielki sukces książki, gry a szczególnie serialu „Wiedźmin”…

M. Ł.: „Wiedźmin” to powieść fantastyczna inspirowana niektórymi podaniami słowiańskimi, jednak osadzona w nieistniejącym uniwersum. Mamy tam elfy, krasnoludy, które nie istniały w podaniach wczesnych Słowian. I wbrew pozorom to saga o polityce. Przede wszystkim jednak, tutaj główne skrzypce gra mężczyzna – szorstki, butny, agresywny, skrywający swoje emocje…


E.Ż.: Czyli stereotypowy?

M. Ł.: To Ty powiedziałaś! (śmiech)


E.Ż.: I tu sprowadzamy się do najważniejszego elementu wystawy, którym jest kobieta.

M. Ł.: Właściwie to kobiety, w liczbie mnogiej. W całym panteonie słowiańskich bóstw nie brakuje bogów płci męskiej. Oczywiście są oni – jak to faceci – silni, butni i waleczni. Perun ciska piorunami gdzie podanie i cwałuje przez niebiosa razem ze swoimi synami w niekończących się pościgach za zwierzyną. Światowid dzierżył władzę absolutną, był bogiem wojny i niebios.


E.Ż.: Znane i przewidywalne atrybuty męskości?

M. Ł.: W rzeczy samej. Inaczej sprawy się mają, kiedy wkracza płeć piękna. Bo tutaj już sprawy zaczynają się komplikować.


E.Ż.: Dlaczego?

M. Ł.: Bo kobiety są skomplikowane. Skrajne. Niejednoznaczne. Wszelkie atrybuty, które naprawdę wzbudzały emocje – życie, śmierć, urodzaj, dola i niedola. Nieprzewidywalna pogoda, plagi i epidemie uderzające nie wiadomo skąd i nie wiadomo kiedy, mądrość i czary – to wszystko dzierżyły Panie – nie Panowie.


E.Ż.: O czym to świadczy?

M. Ł.: O odwiecznej prawdzie: kobiety wzbudzały i wzbudzają skrajne emocje. Łagodna czułość, erotyczne zatracenie, złowieszcza zemsta. Kobiety fascynują, są obiektem pożądania, ale i wielkiej trwogi. Nasi przodkowie kochali je i drżeli przed nimi ze strachu. Kiedy chcieli się zemścić, szli do Wiedźmy. Kiedy zaś chcieli się chronić szli do Szeptuchy. Kobiety cieszyły się ogromnym autorytetem.


E.Ż.: Brzmi wspaniale. Wiem, że szykujecie teledysk…

M. Ł.: Tak, do utworu „Matka”. Będzie to singiel zapowiadający wyżej wspomniany projekt muzyczny. Teledysk zaś będzie swoistą zapowiedzią zarówno tego projektu jak i mojej wystawy. Premiera jeszcze w lutym! E.Ż.: To nie jedyne znane twarze w tym projekcie? M. Ł.: Nie. Zarówno w teledysku jak i na wystawie zobaczymy między innymi Paulinę Holtz, Edytę Herbuś, Agatę Buzek, Asię Jabłczyńską, Anię Czartoryską, Olę Kisio czy Anię Karczmarczyk. Pojawi się także niezrównana Helena Norowicz!


E.Ż.: Ania Czartoryska i Ola Kisio pojawiają się chyba w każdej Twojej wystawie, czy się nie mylę?

M. Ł.: Tak, z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że to moje muzy.


E.Ż.: Tak samo jak Twoja mama?

M. Ł.: Moja mama to moja Arcymuza! (śmiech)


E.Ż.: Czy to jej zawdzięczasz zamiłowanie do fotografii?

M. Ł.: Może nie do fotografii czy ogólnie sztuk manualnych, ponieważ moja mama jest jedną z tych osób, która nie potrafi narysować prostej kreski. Na pewno zawdzięczam jej zamiłowanie do sztuki i wrażliwość artystyczną na piękno. Mama całe życie śpiewała poezję i zajmowała się sztuką i kulturą – najpierw na poziomie lokalnym, później na poziomie krajowym jako posłanka dwóch kadencji Sejmu.


E.Ż.: A gdzie w tym wszystkim tata? Czy to jedna z tych historii o „wielkim nieobecnym”?

M. Ł.: Wręcz przeciwnie. Tata wspiera mnie nie mniej niż mama. To on kupił mi pierwszy aparat. On dał mi pieniądze na pierwszą wystawę. Ale przede wszystkim zaopatrzył mnie w wiarę w siebie i nauczył pokory. Nie były to proste lekcje (śmiech). Mówiąc o nie, jako artyście i człowieku nie mogę pominąć jego osoby. Nie byłoby mnie bez tych dwojga. Po prostu.


E.Ż.: Okej. Mamy teledysk, gwiazdy i zdjęcia. Gdzie w tym wszystkim merytoryka, o której opowiadasz z takim zapałem? Gdzie legendy i podania starożytnych Słowian?

M. Ł.: Opisy zdjęć są sprawą równie istotną jak same prace. To z nich publika ma czerpać inspirację i wiedzę. Potraktowałem ten aspekt bardzo poważnie. Opisy bóstw i demonów przygotowało Muzeum Mitologii Słowiańskiej, zaś opisy legendarnych duchów polskich miast i wsi przygotował Legendarz – projekt, za którym kryje się Witold Vargas i Paweł Zych. Jesteśmy gotowi do premiery!


E.Ż.: Pozostaje mi zatem życzyć powodzenia!

M. Ł.: „Nie dziękuję”. To też starosłowiański zabobon (śmiech).


Wywiad przeprowadziła: Ewa Żmuda-Jankowska

Fotografie: archiwum Fundacji

Link źródłowy: http://www.planetakobiet.com.pl/artykul-7830-nasiprzodkowiekochalikobietyidrzeliprzednimi.htm?fbclid=IwAR3-lhohN7RfwtNXnhD1KakCaMIMBDjnwoxfnQoU_NJBQM8GBVUUu2nj4sM

© ALL RIGHTS RESERVED / PROJECT WOMEN FOUNDATION