KOBIETY, KTÓRE ŻAŁUJĄ RODZICIELSTWA - WYWIAD

„Zrozumiesz, kiedy będziesz miała swoje dzieci!” Każda kobieta słyszała ten tekst setki razy. A jeśli ktoś nie chce dzieci mieć? Albo już je ma i ciągle nie rozumie? Ba! Żałuje, że w ogóle pojawiły się w jego życiu? Problem niechcianego macierzyństwa to ciągle temat tabu, a kobieta porzucająca swoje dziecko postrzegana jest jako potwór. Przeciwstawia się temu Joanna Jankiewicz – założycielka zamkniętej grupy wsparcia „Żałuję rodzicielstwa”, gdzie kobiety anonimowo dzielą się swoimi historiami. I nie są to historie lekkiej wagi. Anonimowe zwierzenia stały się podstawą do teatralnego projektu Fundacji pt. „Tabu”, nad którym pracujemy we współpracy z Joanną.

Opowiedz nam historie powstania strony? Jak powstała w Twojej głowie myśl założenia grupy dla kobiet, które żałują ze maja swoje dzieci?

Nie planowałam tego, można śmiało powiedzieć, że to się stało samo, ale było kilka okoliczności, które temu sprzyjały. Z racji wieku (32 lata) mam dużo koleżanek i kolegów, którzy są już na etapie bycia rodzicem. Bardzo dużo z nimi rozmawiam na ten temat, mam też naturę słuchacza i wiem, że nie zawsze jest tak różowo, jak to wygląda w kolorowych magazynach. Wiem, że rodzicielstwo może być piękne, ale musi być spełnione kilka czynników, a nie zawsze się to udaje. Powiem więcej - zdecydowana większość znajomych mi rodziców mówi, że to taka sinusoida emocji - jednego dnia masz ochotę zostawić to wszystko i nie wrócić do mieszkania, a drugiego nie możesz się napatrzeć na swoje dzieci. Obserwuję blog ,,Bezdzietnik" i pewnego dnia Edyta, autorka bloga, polubiła pewną stronę na Facebooku, o której istnieniu nie miałam pojęcia. Ta strona nazywa się I Regret Having Children - ludzie z całego świata publikują tam swoje historie o rodzicielstwie, takie jak nasze. Szczerze mówiąc, na początku byłam w szoku, że tam jest ok 15.000 ludzi. A potem zaczęłam czytać historie. W pewnym momencie pomyślałam, że W Polsce nie ma takiej strony, a przecież jest tyle ludzi, którzy mogliby się wypowiedzieć. Zdawałam sobie sprawę z tego, że to musiałyby być historie anonimowe, tak jak na angielskiej stronie. To bardzo trudny i kontrowersyjny temat. Obejmuje bardzo dużo różnych emocji, przeżyć i doświadczeń. Tutaj nic nie jest proste, a ludzie mają tendencje do oceniania, co na bieżąco obserwujemy nie tylko na naszej stronie. Chciałam, żeby to było miejsce, gdzie ludzie nie będą bali się mówić, że rodzicielstwo nie musi być kolorowe. Że mogą wystąpić czynniki, które to szczęście zaburzają jak np. depresja poporodowa, rozstanie z partnerem, zła sytuacja ekonomiczna. I myślę, że udało mi się sprawić, że strona i grupa Żałuję rodzicielstwa są właśnie takimi miejscami.


Masz dzieci?

Nie mam dzieci, wynika to z wielu czynników, myślę, że jednym z nich jest właśnie waga tej decyzji oraz świadomość tego co może pójść dobrze i źle. Z moją bezdzietnością wiąże się zresztą też to, że dużo rodziców, którzy wchodzą na Żałuję rodzicielstwa i dowiadują się, że założycielka strony jest bezdzietna, dziwi się jak to się stało. Oni myślą, że bezdzietni ich nie rozumieją.


Jakim więc cudem bezdzietna kobieta zdecydowała się założyć stronę dla ludzi, których pozornie nie rozumie?

Myślę, że poziom empatii i zrozumienia nie zależy od tego, ile i czy mamy dzieci, tylko od tego jakimi jesteśmy ludźmi, jak zostaliśmy wychowani, jakie mamy doświadczenia życiowe i wartości. Spotykam się z tym, że jedne matki mi mówią, że inne matki je hejtują, że jest rywalizacja, które dziecko szybciej zacznie mówić czy chodzić. Bezdzietni też potrafią nie dogadywać się między sobą. To wynika po prostu z różnych charakterów, innych światopoglądów na pewne sprawy, a nie z tego kto i ile ma dzieci.


Jesteś na pierwszej linii kontaktu z kobietami na Twojej grupie. Jak myślisz, co jest najczęstsza przyczyna takiego stanu rzeczy?

Najczęściej pojawia się schemat, że mężczyzna odchodzi. Jestem daleka od generalizowania, że mężczyźni są źli. Nie wszyscy i nie zawsze. Po prostu często nie przegadujemy pewnych rzeczy przed związkiem, bywa i tak, że możemy być z kimś kilka lat i go nie znać, albo przymykać oczy na pewne rzeczy, które nam nie pasują. Pojawiają się kobiety, które mówią, że mężczyzna chciał dziecka, ale jak już się pojawiło to nagle jest problem. Bo dziecko płacze, bo chodzą niewyspani, bo kobieta oczekuje od niego czegoś więcej, bo nic nie można zaplanować, pojawiają się problemy finansowe, a dziecko kosztuje dużo.


Czy to nie są oczywiste sprawy, które powinno się wiedzieć przed decyzja o posiadaniu dziecka?

Otóż nie! Wielu ludzi, niezależnie od płci, kompletnie nie zdaje sobie sprawy z czym wiąże się rodzicielstwo. Mogą myśleć, że nie będzie łatwo, ale najczęściej ta rzeczywistość ich po prostu przytłacza. I wielu mężczyzn odchodzi, a kobiety doświadczają samotnego macierzyństwa, które jest bardzo trudne. Pojawiają się także osoby, które myślały, że dziecko naprawi ich związek. Niestety, jest to myślenie wybitnie życzeniowe. Dziecko, oprócz pozytywnych uczuć, uwidacznia także i te negatywne, związane z pomniejszonymi zasobami fizycznymi, emocjonalnymi i ekonomicznymi. Rodzicielstwo jest wymagające fizycznie (przede wszystkim dla kobiety) i psychicznie- jeśli ktoś przed urodzeniem dziecka nie dawał sobie rady ze swoją psychiką, to urodzenie dziecka może to tylko pogorszyć. Zdaję sobie sprawę, że bywają i sytuacje odwrotne, ale najczęściej spotykam się z sytuacjami, że dziecko wydrenowało oboje rodziców emocjonalnie. Piszą do nas także Panie, które mają wsparcie w partnerach, natomiast nie odnajdują się w roli matki. To dla nich bardzo ciężkie przeżycie, ponieważ one chciały dziecka, miały jakieś wyobrażenie o tym co będzie, wszyscy im mówili, jak to będzie pięknie, a tutaj się okazało, że one się w tej roli nie odnajdują. Że zabawy z dzieckiem ich nudzą, że nie mają cierpliwości, że nie radzą sobie psychicznie z niektórymi problemami. Mówią mi wtedy, że gdyby wiedziały, jak to będzie naprawdę, to by cofnęły czas. A rodzina i znajomi ich nie rozumieją, nie mają z kim porozmawiać. I to jest kolejny problem - nie ma akceptacji w naszym społeczeństwie na to, że kobieta może nie chcieć być matką. Po prostu nie ma i koniec. Matka, która mówi, że żałuje bycia matką jest napiętnowana jako potwór. Dlatego te kobiety nic nie mówią, zamykają się w sobie i często dochodzi do tragedii.


Czy brak chęci zakładania rodziny to ciągle w tabu w naszym kraju?

Myślę, że coraz częściej mówi się o tym, że model bycia bezdzietnym z wyboru jest ok. Z biegiem czasu obserwuję pozytywne zmiany w tym kierunku, zwłaszcza w większych miastach. Powstają strony, blogi, artykuły, książki, które ten temat poruszają. W firmie mojego męża jest bardzo dużo osób bezdzietnych z wyboru a jest ich tam ze dwadzieścia osób. Są jednak środowiska, dla których jest to nie do pomyślenia i myślę, że zawsze będzie ktoś w opozycji. Najważniejsze jest to jak do tego podejdziemy my jako bezdzietni. Jeśli wiecznie będziemy się tłumaczyć z tego, jak chcemy żyć, to ludzie będą od nas tego oczekiwać. Ja się nikomu nie tłumaczę, rzadko kiedy mnie ktoś o to pyta. Jeżeli ktoś jest natarczywy to po prostu ucinam dyskusję tłumacząc, że o sprawach intymnych rozmawiam tylko z głównym zainteresowanym, czyli moim mężem. Zazwyczaj ludzie rozumieją.


Jaka historia poruszyła cię najbardziej?

Oj, dużo takich historii było. Mieliśmy jedną historię dziewczyny, która została zgwałcona i jej rodzina nie zrobiła nic, żeby jej pomóc. Po prostu zamietli to pod dywan, rodzice powoływali się na to, że mieszkają w małej miejscowości i ludzie zniszczą tę dziewczynę. Zaczną dochodzić po co wychodziła wieczorem, dlaczego szła sama, a jak była ubrana, a może sprowokowała. Nie pojechali z nią na policję, nie pojechali do lekarza. Nie zrobili absolutnie nic. A ona zaszła w ciąże. Była wrakiem psychicznym, młodą kobietą, która nie dość, że przeżyła traumę, to jeszcze została pozbawiona możliwości wyboru przez własnych rodziców. Ludzi, którzy tak naprawdę mieli obowiązek, żeby ją chronić. Nie wiem, jak potoczyła się jej dalsza historia, oprócz tego jednego wyznania nie miałam z nią kontaktu. Mam nadzieję, że wszystko u niej i u dziecka w porządku. Po tej historii pojawiło się także kilka wiadomości od innych kobiet, które skarżyły się właśnie na to, że sprawy o gwałt są podwójnie traumatyczne, że kobieta jest traktowana jak ladacznica, musi udowadniać w sądzie, że niczym tego człowieka nie sprowokowała, a kary za gwałt bywają po prostu śmieszne, nieadekwatne do czynu. Budzi to mój wstręt, ponieważ zawsze winny jest gwałciciel, a nie jego ofiara! A jednak takie rzeczy się dzieją i z jednej strony rozumiem rodziców, którzy chcieli ochronić swoją córkę przed tym złym światem, a z drugiej mam w sobie sprzeciw na takie zamiatanie sprawy pod dywan i udawanie, że wszystko jest w porządku.


Na stronie często pojawiają się wprost pytania jak oddać własne dziecko do domu dziecka. Co wtedy czujesz?

Sama jestem dzieckiem adoptowanym, nie wstydzę się o tym mówić głośno, ponieważ uważam, że to nie powinien być temat tabu. Moi rodzice adopcyjni dali z siebie wszystko, żeby mnie wychować na dobrego człowieka, dali mi miłość, poczucie bezpieczeństwa i akceptacji. Byli i są dla mnie wzorem do naśladowania pod wieloma względami. Całe swoje życie czułam i czuję się kochana. To dzięki nim jestem tym, kim jestem. Gdybym została z moją biologiczną rodziną najpewniej byśmy teraz nie rozmawiali, a strona i grupa nigdy by nie powstały. Wiem, że nie każde dziecko będzie miało tyle szczęścia co ja. Zdaję sobie sprawę, że nasz system jest mocno niewydolny na wielu płaszczyznach np. nie sprawdza się zbyt dokładnie wszystkich rodzin zastępczych i przez to są tragedie. Sama procedura adopcji nie jest prosta, ewentualna rodzina adopcyjna przechodzi mocną weryfikację swoich zasobów emocjonalnych, fizycznych i ekonomicznych, potrzebnych do wychowywania dziecka. Warto także zwrócić uwagę, że decyzja o oddaniu dziecka do adopcji jest jedną najtrudniejszych dla rodziców. Myślę też, że jest to decyzja dojrzała, ponieważ jesteśmy świadomi naszych braków, wiemy, że nie damy temu dziecku tego, czego potrzebuje i będzie ono nieszczęśliwe. Więc dajemy tę szansę komuś innemu. Jeżeli dziecko zostanie w rodzinie dysfunkcyjnej to nic się nie zmieni na lepsze. A tak dziecko ma szanse na szczęśliwy dom.


Co myślisz o kobietach, które mówią ze uśmiech dziecka rekompensuje wszystko?

Wierzę, że są takie kobiety, które są stworzone do bycia matkami. Mam parę takich koleżanek i szczerze mówiąc bardzo się cieszę ich szczęściem, gdy widzę, jak bardzo bycie matką je absorbuje. Nie znaczy to jednak, że każda kobieta będzie odczuwać macierzyństwo tak samo. I dlatego zawsze uczulam inne kobiety, żeby mówiły o macierzyństwie szczerze. Nie twierdzę, że ktoś kto mówi, że ,,uśmiech dziecka wszystko wynagradza" ma złe intencje - ta osoba może tak naprawdę myśleć, bo ona tak odczuwa. I nie rozumie, że jej koleżanka może się w macierzyństwie nie odnajdywać i żadne uśmiechy dziecka tego nie naprawią. Dlatego powinnyśmy być dla siebie dobre. Nie oceniać, nie rywalizować, tylko wspierać. Tego uczymy na naszej stronie i grupie - kobieta, dla której rodzicielstwo jest przytłaczające nie potrzebuje hejtu. Ona potrzebuj wsparcia, zrozumienia, wysłuchania. Nie tylko ze strony własnego partnera, rodziny, ale także od innych ludzi, żeby mogła głośno mówić o swoich uczuciach.

© ALL RIGHTS RESERVED / PROJECT WOMEN FOUNDATION