BOGINIE I DEMONY - WYWIADY DLA MAGAZYNU PRESTIŻ

„Projekt Kobiety” to cykl, w którym Maksymilian Ławrynowicz fotografią portretową opowiada o kobietach. Zawsze stara się uchwycić zmienność i skrajność kobiecej natury. Nie idzie na skróty i wybiera postacie nietuzinkowe, oryginalne, niejednokrotnie dyskusyjne. Takie, obok których trudno przejść obojętnie, niezależnie czy będą to słynne władczynie czy żony owianych złą sławą dyktatorów. Najnowsza odsłona projektu nosi nazwę „Biesy Polskie” i jest opowieścią o kobietach widzianych poprzez pryzmat mitologii starożytnych Słowian oraz legend i opowieści różnych regionów Polski.



EDYTA HEBUŚ - "ŻELAZNA DZIEWICA"

Jak przyjęłaś propozycję Maksymiliana  na udział w tak oryginalnym projekcie? Przede wszystkim przyjęłam ją dlatego, że Maksymilian zdaje się być zafascynowany tematem kobiecości i w swoich projektach stwarza przestrzeń do kreowania ciekawych kobiecych postaci. A po drugie, dlatego że proponowana postać była odrealniona, co jest dużym wyzwaniem, silnym bodźcem do puszczenia wodzy fantazji. Zanim zaczęliśmy ze sobą współpracować, podczas rozmowy telefonicznej, przekonał mnie ogromną pasją, z jaką opowiadał o projekcie oraz wiedzą na temat tych mitycznych bohaterek. Pomyślałam, że razem mamy szansę stworzyć coś nowego i wartościowego. Historia, która wiąże się z pani postacią jest mroczna i tragiczna. Jak wchodzi się w taką rolę przed obiektywem aparatu? Z taką samą intencją, jak przy każdej innej. Najpierw poszukuję wszelkich informacji na temat bohaterki, potem określam jej właściwości i kreuję ją w sobie. Określam jej cechy, motywy działania, próbuje ją zrozumieć , a jak się uda to nawet polubić. „Żelazna dziewica” jest wyzwaniem, bo legenda głosi, że kobieta ta została potępiona za to, że dopuściła się ojcobójstwa. Ja nie mogę oceniać postaci, tylko muszę skupić się na znalezieniu jak największej ilości powodów, dla których można dopuścić się takiego czynu. Jeśli nie znajduje ich w historii i biografiach, muszę dopowiedzieć je sobie sama. Tutaj znalazłam - była to chęć wymierzenia sprawiedliwości, akt wymagający olbrzymiej odwagi i poświęcenia. Tym poświeceniem jest życie własnego ojca, który w okrutny sposób torturował i zabijał ludzi. Na tym się skupiłam. Na emocjach związanym z ogromna ceną, którą ta bohaterka - władczyni, musiała zapłacić za pozostanie wierną sprawiedliwości. To porażający konflikt. „Żelazna Dziewica” zdecydowała się doświadczyć własnego ojca takim samym okrucieństwem, z jakim on traktował innych ludzi. Na plan przybywam zawsze z moją bohaterką wewnątrz siebie. Potem wspólnie, również poprzez kostium i charakteryzację, ale przede wszystkim w relacji z reżyserem-fotografem, ożywiany ją na planie.  Czy my współczesne kobiety możemy się w jakiś sposób identyfikować z tymi mitycznymi bohaterkami?

Wiele mamy wspólnego, choć w mitach pewne kobiece cechy są uwypuklone, czasem przerysowane, by mogły stać się konkretnym symbolem. Natomiast rzeczywistość wokół jest kompletnie odmienna. Różni się mentalnością ludzi danej epoki, poziomem świadomości. To kompletnie zmienia perspektywę. Kiedyś przecież kobiety były palone na stosach na przykład z powodu intuicji. A jak wiadomo, ludzie najczęściej atakują innych ze strachu. Kiedy coś przerasta ich samych lub nie mają dostępu do pewnych uczuć, emocji i nie potrafią zrozumieć ich u innych. Czują się wtedy niepewni, zagrożeni. Wtedy właśnie dzieją się najokrutniejsze rzeczy.  Dziś wiele kobiet dobywa swojej mocy, własnego głosu. Przestają być już tak mocno podporządkowane mężczyznom jak kiedyś. Widać to wszędzie: w mediach, polityce, kinie. Bohaterstwo kobiet wyłania się w codziennym życiu, w sprawach drobnych i wielkich. Bardzo mnie to cieszy. Właściwy feminizm nie potrzebuje przecież krzyku i agresji, ale konkretnego wyrażania i reagowania z pozycji mocy, a nie siły. Wierzę, że mężczyźni będą również nas w tym wspierać. Kiedy założeniem jest zrozumienie drugiego człowieka, nie ma potrzeby udowadniania, kto ma racje lub kto jest silniejszy. Jesteśmy różni, mamy różne poglądy, czasem nie zgadzamy się ze sobą. Ale odpowiedzią na wszelkie spory jest równowaga, współpraca, równość i partnerstwo. 

EWA HALINA RICH - "BIAŁA DAMA"

Wcieliłaś się w najsłynniejszą pomorską czarownicę, znaną także poza granicami Polski. Sydonia była niesłusznie oskarżona o czary, wyprzedzała intelektualnie epokę, w której żyła. Jak się pani odniosła do tego pomysłu? Do bohaterki, którą pani zagrała?

Jestem zaszczycona, że mogłam wcielić się w taką wspaniałą postać jak Sydonia . Jest ona bliska mojemu sercu ze względu na jej siłę ducha, konsekwencję i inteligencję. Była piękna, mądra i szalenie progresywna jak na czasy, w których przyszło jej żyć. Uważam, że kobiety - szczególnie w tych czasach właśnie - były niedoceniane i szykanowane, przede wszystkim za swój intelekt. Wolnomyślicielki były osadzane za czary i skazywane na śmierć. Siła ich indywidualności zagrażała mężczyznom. Jestem feministką, więc postawa Sydonii symbolizuje dla mnie wszystko za czym stoję. Siła kobiety, indywidualizm, emancypacja i - oczywiście - niezachwiana wiara w miłość. Mieszkasz w Hollywood, w zupełnie innej kulturze, klimacie. Projekt Maksymiliana odnosi się do naszych słowiańskich korzeni. Jakie to uczucie wrócić w tak oryginalny sposób do "domu"? Czy warto pielęgnować to, skąd pochodzimy? Jestem z krwi i kości Polką. Obojętnie gdzie mieszkam moje korzenie zawsze sięgają mojego kraju. Kultywuje polską kulturę w domu w Californii nie tylko ze względu na siebie, ale przede wszystkim praz wzgląd na moje córki: Lily i Daisy. Uczę je co to znaczy być Polką. Uważam, że jesteśmy przedsiębiorcze, zaradne, mocne, niezależne, inteligentne, seksowne… no i oczywiście piękne (śmiech). Próbuje dawać im świadectwo tych cech samą sobą i tym co robię, jaka jestem. Uczyć je swoim przykładem. Tak jak mnie tych wszystkich cech nauczyła moja matka.

Masz swoją ulubioną kobiecą postać? Nie mam jednej ulubionej kobiecej postaci. Jest ich wiele i każdą cenię za szczególne walory. Między innymi Meryl Streep za niesamowity talent aktorski, Emilia Earhart za zamiłowanie do wolności i odwagę. Oczywiście szczególne miejsce w moim sercu zajmują Polki, np.  Maria Curie-Skłodowska, którą podziwiam za niesamowity intelekt i samozaparcie! Stąd z niecierpliwością czekam, na rozpoczęcie prac Maksymiliana nad kolejną częścią „Projektu Kobiety”, który właśnie o takich fantastycznych babkach będzie traktował, i w którym już zdeklarowałam swój udział. Kobiety są niesamowite – po prosu!


ANNA CIEŚLAK - "DZIEWICA Z JEZIORA"

Jak Ci się pracowało nad tak oryginalnym projektem, którego bohaterkami są kobiety ale dość nietypowe?

Znakomicie. Po pierwsze bardzo lubię pracować z ludźmi, którzy nie boją się wyzwań i zajmują się działaniem a nie mówieniem o tym. Taki jest Maks Ławrynowicz, który wymyślił projekt Kobiety, a potem przygotował i zrealizował go sam, od początku do końca. Po drugie jest odważnym i wrażliwym artystą fotografem, jestem pod wrażeniem z jakim szacunkiem podchodzi do kobiet, które zaprosił do współpracy, jak jest nas ciekaw i jaki jest otwarty na nasze pomysły. Po trzecie, wychowałam się na baśniach i mitach, są mi szczególnie bliskie, więc ten projekt jest spójny z pasjami jakie realizuję.


Dziewica z Jeziora, w którą się wcieliłaś, pochodzi z Twoich rodzinnych stron. Jak myślisz, czy to przypadek, że Maksymilian wybrał dla Ciebie tę postać? Znałaś wcześniej jej historię?

Nie znałam tej historii, ale jak dowiedziałam się, że pochodzi z Ińska, który leży blisko Szczecina, w którym się wychowałam, to od razu się zgodziłam. Spędziłam w Ińsku dużą część dzieciństwa, bo jeździliśmy tam z rodzicami w weekendy na odpoczynek. Kąpałam się w jeziorze, pływałam w szuwarach, więc bez trudu jestem w stanie wyobrazić sobie, że w wodorostach tak głębokiego jeziora kryje się coś ciemnego i tajemniczego, metafizycznego.


Ile w nas w kobietach jest z bogiń a ile z demonów. Ile jest w Ani Cieślak?

Każdy z nas ma jasną i ciemną stronę, tak jest natura ludzka. Od nas samych zależy, którą stronę dopuszczamy do głosu w danym momencie. Jeśli demona, to karmimy swoje ego, a jeśli anioła/boginię to mamy szansę na spotkanie i relacje z innym człowiekiem. Jeśli o mnie chodzi, to wszystko zależy nad jaką rolą akurat pracuję, komediową czy tragiczną. Czas też ma tu znaczenie. Na początku drogi zawodowej grałam młode kobiety, często naiwne, cierpiące, pełne emocji i łez. Wiek i doświadczenie pozwalają grać role bardziej wyraziste, postaci skomplikowane, które są zdolne do kalkulacji a nawet zbrodni.



BARBARA KURDEJ-SZATAN - "NIESZCZĘSNA DOROTKA"

Jak odebrałaś historię Dorotki, w którą wcieliłaś się w tym projekcie?

To bardzo smutna historia. To prawda, smutna. Zdarzają się tacy zaborczy rodzice, może ta historia będzie dla niektórych przestrogą. Lecz historie tych kobiet to legendy, zapewne wyolbrzymione. Kto wie, czy te zdarzenia miały miejsce naprawdę .. raczej są metaforą. Na pewno wcielenie się w postać Dorotki było dla mnie bardzo inspirujące i intrygujące.


Czy do takich sesji aktor też musi się specjalnie przygotowywać?

Na pewno trzeba poznać historię postaci, którą ma się przedstawić. Dodatkowo charakteryzacja i kostium pozwalają intensywniej „poczuć” postać i uwolnić emocje. Maksymilian Ławrynowicz, fotograf, który zaprosił mnie do swojego niezwykłego projektu, bardzo dobrze wie, czego chce od aktorki. To bardzo pomaga i ułatwia pracę, a przy tym i uprzyjemnia.


Co sądzisz - jako kobieta - o tym projekcie?

Uważam, że to fantastyczne, że dzięki temu projektowi możemy poznać tyle naszych pięknych, polskich legend. Przerażających, ale i pouczających. Tyle kobiecych historii, ku przestrodze innym. Ogromnie gratuluję Maksymilianowi pomysłu i jestem zaszczycona, że mogę być częścią tego wyjątkowego i wartościowego projektu.


Wywiady przeprowadziła: Aneta Dolega

Link źródłowy: http://prestizszczecin.pl/magazyn/136/temat-z-okladki/boginie-demony-kobiety

© ALL RIGHTS RESERVED / PROJECT WOMEN FOUNDATION